Jako student germanistyki w Poznaniu Adam Jarniewski zapisał się na kolejny kierunek studiów - filologię duńską. Wkrótce wyjechał na Półwysep Jutlandzki, gdzie podjął naukę na jednym z duńskich uniwersytetów ludowych. Tam poznał piękną dziewczynę z Grenlandii. Podążając za głosem serca Adam wyruszył na Grenlandię i poślubił ukochaną Birthe. Ich dom znajdował się w Sisimiut - drugim co do wielkości grenlandzkim mieście. Polaka urzekły kolorowe domki, zorza polarna, przyroda. W kontaktach z miejscowymi Adamowi zdarzało się popełniać drobne gafy. Trudno było mu zrozumieć, jak Inuici porozumiewają się za pomocą mimiki i gestów. Uniesienie brwi, zmarszczenie nosa czy wzruszenie ramion są w stanie zastąpić słowną odpowiedź. Jako nauczyciel musiał nauczyć się imion swoich uczniów. Było to trudne zadanie, bo na Grenlandii prawie wszyscy mają po kilka imion. Adam Jarniewski opisuje potrawy grenlandzkiej kuchni, typowe przyjęcia urodzinowe, stroje narodowe. Czytelnikom zdradza, dlaczego na Grenlandii najpotrzebniejszym sprzętem AGD jest zamrażarka. Wyjaśnia też, jaki błąd popełnił Czesław Centkiewicz obdarzając bohatera swojej książki imieniem Anaruk.