Na warszawskim cmentarzu spotykają się czterej aniołowie: Leokadia, Jan Seweryn, Zaleszczuk i Anioł Dobrej Rady. Nie są to aniołowie, jakich znamy ze świętych obrazów. Nie mają skrzydeł, a ich wiedza jest uzależniona od tego, co w danej chwili Bóg zechce im objawić. Zaleszczuk nawet po śmierci jest ateistą. Stwórcę nazywają Naczelnym i ciągle podkreślają, że nie jest małostkowy. Aniołowie spotykają się, żeby pomóc sobie nawzajem, ale również po to, żeby uchronić Warszawę przed siłami nieczystymi. Czy to możliwe, że nad stolicą zawisła jakaś klątwa? Historia miasta pokazuje, że co pewien czas mieszkańców niezasłużenie dotykają jakieś tragedie. W swoich dociekaniach aniołowie cofają się do roku 1526, gdy na stosie spalono dwie niewinne kobiety. Czy to możliwe, że ich dusze przychodzą się mścić? Kto może uratować miasto? Według mitu Warsa i Sawy mogą tego dokonać zakochani w sobie małżonkowie. Konkretną parę wskazuje bocian. Niestety, odpowiedzialnej misji nie udało się wypełnić do końca Oktawii i Aleksandrowi Głowackim (Aleksander Głowacki=Bolesław Prus) oraz Barbarze i Krzysztofowi Baczyńskim. W XXI wieku z siłami ciemności przyszło się zmierzyć wróżce Jesice i Andrzejowi Słoniewiczowi, który właśnie opuścił zakon.
Konrad T. Lewandowski przyznał, że do napisania tej książki skłoniły go kontrowersyjne wypowiedzi na temat przyczyn upadku powstania warszawskiego.