Tytułowa "Miastowa" to Weronika Wielowiejska, która postanawia przeprowadzić się z miasta na wieś do odziedziczonego w spadku po babci starego dworku. Kobieta żartuje, że nazwisko uzasadnia jej miłość do wiejskich przestrzeni. Po rozstaniu z zaborczym partnerem szuka spokoju i odpoczynku. Na miejscu okazuje się, że wcale nie jest tam tak sielsko, jak można by się spodziewać. Wieś Powykopki wita nową mieszkankę ulewą i błotem. W wymarzonym domku nie działają elektryczność i ogrzewanie, nie ma też bieżącej wody. Miastowa nie wie, co robić w takiej sytuacji, ale nie załamuje się i ciągle powtarza sobie, że sprowadziła się tutaj, bo bardzo kocha wieś. Nie ważne, że zna ją tylko z wakacyjnych pobytów, gdy jako dziecko przyjeżdżała w odwiedziny do babci. Wtedy wszystko działało, a ukochana babcia dbała, żeby wnusi niczego nie brakowało. Starsza pani chyba przewidziała, że również po śmierci jej wsparcie będzie potrzebne spadkobierczyni, bo zostawiła Weronice notes z kontaktami do fachowców. Ze wskazówkami zapobiegliwej babci oraz pomocą kuzynki i sąsiadów "Miastowa" rozwiązuje najważniejsze problemy. Teraz może dokładniej przyjrzeć się lokalnej społeczności. Intryguje ją Bartosz, który zna się na wszystkim i chętnie służy wsparciem, ale mieszkańcy wsi źle się o nim wypowiadają. Jest też tajemniczy Marek, który niedawno stracił narzeczoną. Do Weroniki zaczynają też docierać informacje o niewyjaśnionych zaginięciach młodych kobiet. Policja prowadzi śledztwo, ale nie jest w stanie powiedzieć, co stało się z kobietami. Przypadek sprawia, że na ślady zbrodni trafia "Miastowa". Od tej pory rezolutna dziewczyna robi wszystko, żeby znaleźć przestępcę. Wkrótce samozwańcza pani detektyw sama znajdzie się w niebezpieczeństwie.