O dzieciństwie w Szadku, studiach w Łodzi, wymarzonej pracy w radiowej Trójce oraz tworzeniu Listy Przebojów Marek Niedźwiecki opowiadał w swoich poprzednich książkach. W "Australijczyku" zamieścił wspomnienia z częstych podróży na antypody. Do Australii dziennikarz po raz pierwszy poleciał w 1995 r. na zaproszenie działających tam polonijnych stacji radiowych. To wtedy poznał Gunię, Pirata i innych Polaków, z którymi się zaprzyjaźnił. A Australię pokochał na tyle, że co jakiś czas musi tam polecieć, choć strasznie nie lubi długotrwałych podróży. Zachwyca się tam przyrodą i pięknymi widokami. Najchętniej fotografuje drzewa, bo są zupełnie inny niż w Polsce. Można podziwiać drzewa trawiaste, baobaby oraz eukaliptusy, które płaczą czerwonymi łzami. Marek Niedźwiecki uważa, że w Australii przeważa kolor ceglasty. Specjałami kulinarnymi są tam natomiast ogon kangura i lody o smaku lawendy.
Dzięki wspaniałym zdjęciom Marka Niedźwieckiego książka "Australijczyk" jest przede wszystkim ucztą dla oczu czytelnika.