Beata Pawlikowska uważa, że Japonia to jeden z najbardziej niezwykłych krajów na świecie. Tradycja splata się tam z nowoczesnością. Żyje tam około 127 milionów osób. Tłok jest widoczny w metrze, restauracjach, parkach. Na stacjach metra pracują "upychacze pasażerów". Ich zadaniem jest "wciskanie" pasażerów do zatłoczonych wagonów metra. Szczególnie jest to niezbędne w godzinach szczytu, gdy Japończycy jadą do pracy lub z niej wracają. Podróżniczka przytacza kilka interesujących spostrzeżeń na temat pracy w Japonii. Przede wszystkim pracownik nie może wyjść z pracy wcześniej niż jego przełożony. Zdarza się, że szef pracuje kilkanaście godzin dzienni. Często zwołuje zebrania np. w piątek wieczorem, a pracownikom nie wypada nawet wspomnieć o weekendzie. Wszyscy cierpliwie uczestniczą w zebraniu, bo chcą zachować swoja posadę. Nie wszyscy wytrzymują ten stres. W Japonii często dochodzi do samobójstw lub zgonu na skutek przepracowania (karoshi).
Beata Pawlikowska opisuje, jak trudno w Kraju Kwitnącej Wiśni znaleźć wegetariańskie potrawy. Dietę bezmięsną stosuje tylko 0,08 % Japończyków. Z owoców dostępne są tam przede wszystkim banany. Za jedno jabłko trzeba w Japonii zapłacić równowartość 15 złotych. W kuchni wszechobecny jest glutaminian sodu, który dodawany jest do większości potraw. Zachwycić można się artystycznie ozdobionymi zestawami posiłków, które są pakowane w pudełeczkach z przegródkami. Takie bento można kupić w sklepach lub budkach znajdujących się w okolicy metra.
W książce znajdują się zdjęcia, które można zeskanować telefonem i przenieść się do wirtualnej galerii fotografii albo filmu.