Co można zrobić po śmierci przyjaciela? Można go wspominać, nosić kwiaty na jego grób, powiesić jego zdjęcie na ścianie w swoim domu, zorganizować koncert ku jego czci, napisać wiersz lub skomponować piosenkę i dedykować je zmarłemu. Aktor Jan Nowicki wymyślił jeszcze jeden sposób na złagodzenie bólu po śmierci Piotra Skrzyneckiego. Aktor zaczął pisać listy do Pana Piotra. Korespondencję adresował po prostu do Nieba, bo przecież charyzmatyczny twórca "Piwnicy pod Baranami" nie mógł trafić nigdzie indziej. Choć w Niebie nie brakuje zajęć, zawsze znalazł chwilę, żeby odpisać przyjacielowi z ziemskiego padołu. Zapewnia, że w Niebie jest szczęśliwy, ale tęskni za ukochanym Krakowem i przyjaciółmi z kabaretu. W Niebie pozwolono mu zachować nieodłączny kapelusz z piórkiem, ale odebrano prawo do "szkaradek". Skrzynecki zdradza Nowickiemu, że "modły czynione w niejasnych intencjach wiatr unosi do góry, a potem strąca w dół." (s. 33) Warto też wiedzieć, że "na niebieskich peryferiach Nieba (...) znajdują się przepastne archiwa naszych ziemskich przewinień." (s. 134)
W listach starych przyjaciół pojawiają się też przyziemne tematy. Jan Nowicki pisze o swoich najbliższych, wspólnych znajomych, podróżach, przedstawieniach teatralnych, chorobach, przemyśleniach, kwiatach i zwierzętach. Piotr Skrzynecki radzi "pogodzić się z zawiłościami losu, przed którymi nie wolno uciekać." (s. 198) Zaleca, żeby kochać życie do utraty tchu, bo jest ono największym darem niebios.
We wstępie do książki Antonina Turnau trafnie określiła, na czym polegała niezwykłość Piotra Skrzyneckiego: "(...) potrafił w innych ludziach - zazwyczaj ku ich zdziwieniu - odkrywać wielkie talenty, jakby ich nagle zaczarował." (s. 10) Często nazywany był "największym blagierem świata", ale chyba odpowiedniejszym będzie słowo "czarodziej".
Listy były publikowane na łamach "Przekroju".