W 1989 r. Jerzy Pilch dołączył do zespołu redakcyjnego "Tygodnika Powszechnego". Redaktorem naczelnym pisma był wtedy Jerzy Turowicz. W książce "Widok z mojego boksu" znalazły się teksty, w których Pilch portretuje legendarnych już współpracowników "Tygodnika Powszechnego". Jest to spojrzenie początkującego felietonisty, który prowadzi obserwacje pracując w jednym z redakcyjnych boksów - Pilch wybrał boks przy piecu. Nie przewidział, że zimą będzie tam stanowczo zbyt wysoka temperatura. Jako luteranin Pilch zyskał tytuł jedynego protestanta w katolickim piśmie (s. 28). Wspomina, że ze strony szefa i kolegów nieraz doznał "prawdziwie ludzkiego wyrozumienia" (s. 39). Jerzego Turowicza podziwiał za charyzmę, księdza Józefa Tischnera za niepospolity dar narracyjny, a ksiądz Andrzej Bardecki budził szacunek swoim "niekościelnym" hobby, jakim była radiestezja. W książce "Widok z mojego boksu" znalazły się także teksty o Ryszardzie Kapuścińskim, Czesławie Miłoszu, Zbigniewie Herbercie, papieżu Janie Pawle II. Książkę zamyka felieton "Dziesięć słów", w którym autor wskazuje najważniejsze słowa w swoim życiu. Są to: "dom, nałóg, dotyk, pismo, dzwon, trawa, światło, matka, skrzydła, koniec." (s. 232)
Zebrane w książce felietony pochodzą z lat 1991-2007 i były już publikowane wcześniej na łamach prasy i w tomach prozy Jerzego Pilcha.