Eva Tarube Abrams ma 86 lat i pracuje w jednej z amerykańskich bibliotek. Wiele osób z jej otoczenia sugeruje, że powinna już przejść na emeryturę, ale ona kocha przebywać wśród książek i nadal chce pomagać czytelnikom w odkrywaniu kolejnych arcydzieł. Spokój seniorki burzy pewien artykuł zamieszczony w "New York Timesie" w 2005 roku. Gazeta informuje, że bibliotekarz z Berlina znalazł w zbiorach biblioteki religijną książkę wydaną w Paryżu w XVIII wieku. Należy przypuszczać, że padła ona łupem nazistów w czasie II wojny światowej. Bibliotekarz chce zwrócić tę książkę prawowitym właścicielom i dlatego opowiada o całej sprawie dziennikarzom. Jednak o wartości książki decydują nie tylko jej rok wydania i ciekawe losy. Na każdej stronie umieszczone są tajemnicze oznaczenia, jakiś szyfr, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć. Eva Traube Abrams w jednej chwili podejmuje decyzję o podróży do Berlina. Wie, że musi odzyskać księgę i odkodować zapisane w niej informacje. We wspomnieniach kobieta wraca do czasów II wojny światowej - była wtedy młodą kobietą, która z powodu żydowskiego pochodzenia musiała opuścić rodzinny Paryż i szukać schronienia na prowincji. Dzięki pomocy katolickiego księdza i mieszkańców miasteczka włączyła się w działalność ruchu oporu i fałszowanie dokumentów dla osób, które trzeba było ewakuować do Szwajcarii. Wśród uciekinierów było wiele żydowski dzieci. Eva postanowiła, że będzie spisywać ich prawdziwe imiona i nazwiska po to, żeby po wojnie dzieci te mogły odnaleźć swoje rodziny. Do zaszyfrowania informacji Eva i jej przyjaciel wykorzystują ciąg Fibonacciego. Niemcy wpadli jednak na trop fałszerzy dokumentów. Kto pomógł Evie w ucieczce?
Kristin Harmer przyznaje, że do napisania książki zainspirowały ją prawdziwe wydarzenia. W tekście odautorskim przywołuje nazwiska fałszerzy - Adolfa Kaminsky'ego i Oskara Rosowsky'ego - którzy uratowali tysiące ludzi.