Instytucja małżeństwa jest tak stara jak ludzkość - przecież pierwszymi małżonkami byli Adam i Ewa. Na początku mieli łatwo, bo żyli w raju i nie mieli teściów. Później, na skutek złamania boskiego zakazu, utracili bezpieczne miejsce i musieli się wspierać, by przeżyć. I właśnie wspieranie się w codziennych trudach i ciężkich chwilach do dziś jest jednym z najważniejszych zadań w małżeństwie. Oczywiście, podczas zawierania małżeństwa zawsze mówi się też o miłości, ale istnieją też określenia "małżeństwo z rozsądku" lub "intercyza", więc, jak widać, miłość nie jest koniecznym warunkiem. Krystyna Kofta dostrzegła, że w ostatnich latach inaczej traktuje się małżeństwo. Postanowiła więc w charakterystyczny dla siebie sposób przyjrzeć się małżeństwu. W "Małej encyklopedii małżeńskiej" znajdziemy hasła w układzie alfabetycznym od aaa do ż, wśród których zdziwienie wśród czytelnika mogą wywołać: "bulimia małżeńska", "facebook a małżeństwo", "ideał składany". Autorka przygotowała kilka definicji małżeństwa: według Wielkiej Encyklopedii Powszechnej, według zwolenników i według przeciwników. W świadomości społecznej małżeństwo często funkcjonuje jako lek na wszystkie bolączki osób samotnych. Krystyna Kofta przypomina, że każdy lek ma działania uboczne. Odzwierciedleniem zjawisk w naszej obyczajowości są określenia singiel, singielka, szantaż rodzinny. We Włoszech popularność zyskało określenie bamboccioni, które stosuje się w odniesieniu do podstarzałych dzieci mieszkających do czterdziestego roku życia z rodzicami. Ostatnim hasłem w książce jest "żaba", która symbolizuje miłość. Nie na darmo mąż zwraca się więc do ukochanej żony mówiąc: "Żabciu!". I nie bez powodu po rozwodzie mówi o swojej byłej: "Ropucha".