We wstępie autor stwierdza, że jest to książka o rzeczach, słowach i o zmarłej niedawno matce. Likwidowanie mieszkania po bliskich, którzy odeszli z tego świata, nie jest łatwym zadaniem. Każdy przedmiot przywołuje wspomnienia minionych zdarzeń i różnych sytuacji rodzinnych. Autor chce jednak do końca sumiennie wywiązać się z synowskich obowiązków, bo pamięta, jak matka mówiła, że "nie wszystko w życiu da się zamienić na śmieszne historyjki" (s. 5). W mieszkaniu na decyzję o swoim dalszym losie czekają lampy, imbryki, latarki, podgłówki, wyciskacz do soku, termometr. Uśmiech wywołuje znalezienie mątewki - przyrządu kuchennego, którego nazwa zawsze śmieszyła całą rodzinę. Autor pamięta, jak jego rodzice odwiedzali Cepelię, Desę, antykwariaty, żeby zdobyć upragnione przedmioty. Szczególnie książki były uważane za wartościowy nabytek. Marcin Wicha pamięta, jak będąc dzieckiem chodził z matką do księgarni i pytał, czy jest w sprzedaży książka "Kto pocieszy Maciupka?". Do ulubionych książek matki należały m. in. : "Staroświecka historia" Magdy Szabo, "Domostwo pani Wilcox" E. M. Forstera, "Saga rodu Forsyte'ów" J. Galsworthy'ego. Gdy matka miała zły nastrój, sięgała po "Emmę" J. Austen. Choć w tych książkach można znaleźć przemyślenia i wskazówki przydatne także dzisiaj, autor ma duży problem ze znalezieniem nowego właściciela księgozbioru. Które książki zachowa dla siebie?
"Rzeczy, których nie wyrzuciłem" zostały docenione przez znawców literatury. Za tę książkę autor otrzymał Paszport "Polityki", Nagrodę Literacką Nike i Nagrodę Literacką im. Witolda Gombrowicza.