Książka "Niebieskie oczy, czarny ląd" to zapis autentycznych zdarzeń, które stały się udziałem szwedzkiego małżeństwa. Gunilla i Bertil Fagerholmowie zawsze lubili podróże. Szczególnie urzekła ich Afryka, więc postanowili porzucić chłodną Szwecję i na stałe zamieszkać w jednym z afrykańskich państw. Na swoją nową ojczyznę wybrali Kenię. Kupili 20 tys. metrów kwadratowych ziemi w zachodniej Kenii i rozpoczęli budowę domu. Marzyli też o wybudowaniu hotelu, restauracji i centrum komputerowego. Gunilla i Bertil szybko przekonali się, że trudno będzie im zrealizować wszystkie plany. Wódź wioski co prawda obiecywał swoją pomoc, ale w trudnych sytuacjach trudno było go znaleźć. Zatrudnieni przy budowie Kenijczycy oszukiwali i okradali swoich pracodawców, choć ci hojnie ich opłacali. Załatwienie najprostszych spraw (podłączenie telefonu, doprowadzenie wody do budynku) wiązało się z wręczaniem łapówek, których Szwedzi nie akceptowali. Pewnie dlatego uzyskanie aktu własności zajęło im ponad rok. Przyroda, choć zachwycała intensywnymi barwami, też mogła być groźna. W ogródku Szwedów grasowały jadowite węże i trzeba było się chronić przed owadami. Na dodatek panowała malaria, a czarownik mógł rzucić klątwę na tego, kto nie słuchał jego rad. Takich trudności Szwedzi nie przewidzieli, gdy w 1996 r. podjęli decyzję o przeprowadzce do Kenii. Wytrzymali w niej pięć lat, ale pewne wydarzenia sprawiły, że nie mogli tam pozostać dłużej.
Czytając tę książkę, można dowiedzieć się, jak na co dzień żyją Kenijczycy, jakie mają obrzędy i wierzenia oraz jak oceniają i traktują białych. Gunilla Fagerholm zauważyła, że Kenijczycy nie lubią kameleonów. Być może jest to związane z pewną legendą, w której kameleon zawiódł Boga i sprawił, że ludzie muszą umierać.