W 1941 r. grupa siedmiu więźniów uciekła z radzieckiego łagru na Syberii. Udało im się dotrzeć do Indii. Drogę tę opisał Sławomir Rawicz w książce "Długi marsz". Po śmierci Rawicza wyszło na jaw, że nie opisał on własnych przeżyć, ale historię Witolda Glińskiego. Tomasz Grzywaczewski odnalazł mieszkającego w Wielkiej Brytanii Witolda Glińskiego i przeprowadził w nim wywiad. Wtedy zapadła decyzja o przejściu tej samej trasy, którą przemierzyli uciekinierzy w 1941 r. W 2010 r. Tomasz Grzywaczewski, Bartosz Malinowski, Filip Drożdż wyruszyli z Jakucji do Indii. Na własnej skórze postanowili sprawdzić, jak wiele wysiłku kosztowało uciekinierów odzyskanie wolności. Młodzi poprzez swą wyprawę chcieli oddać hołd wszystkim Polakom, zesłanym na "nieludzką ziemię". Książka "Przez dziki Wschód" jest zapisem ryzykownej i trudnej wyprawy. By dotrzeć do Kalkuty, Polacy przemieszczali się pieszo, na koniach i rowerach oraz łodziami. W Jakucku spotkali się z życzliwym przyjęciem tamtejszej Polonii. To potomkowie polskich zesłańców pomagali w załatwieniu wymaganych dokumentów i zezwoleń. Podróżnicy odwiedzili miejsca, na których kiedyś funkcjonowały łagry. Dowiedzieli się też, czym jest jakucka Dolina Śmierci, co się wydarzyło w Orenburgu, kiedy rozegrała się słynna katastrofa tunguska.