Głównym bohaterem książki jest przedstawiciel licznej grupy Polaków, którzy w poszukiwaniu pracy wyjechali do Irlandii. Wowa (oficjalnie Wawrzyniec Alfred) liczył, że tam znajdą uznanie jego specyficzne dzieła sztuki, a on będzie mógł bez przeszkód rozkoszować się życiem artysty. Niestety, rzeczywistość znacznie różniła się od jego wyobrażeń. Wowa zarabiał na utrzymanie jako przedstawiciel handlowy firmy cateringowej oferującej polskie pierogi i naleśniki. Nie lubił tej pracy, więc przynajmniej wolny czas starał się spędzać w najprzyjemniejszy dla siebie sposób. W pewien poniedziałkowy poranek odwiedził go w domu intrygujący gość. Był to Indianin w białym fartuchu, w zielonych kaloszach i ze skrzydłami wyrastającymi z pleców. Mężczyzna uparcie twierdził, że jest psychoaniołem Wowy i że zstąpił na Ziemię, żeby towarzyszyć mu podczas ostatniego tygodnia życia. Psychoanioł zapowiedział, że Wowa zostanie zamordowany w swoje trzydzieste urodziny. Jedynym sposobem zapobieżenia tej tragedii jest wytropienie przyszłego mordercy i obezwładnienie go. Wowa zaczyna badawczo przyglądać się swoim współlokatorom, kolegom z pracy i znajomym. Zastanawia się, komu mógł się narazić. W kręgu podejrzanych znajdują się była żona Wowy, pracodawca i pewien Turek.
Łukasz Stec jako socjolog i dziennikarz kreśli portret ludzi żyjących na emigracji. Emigrantów nazywa nawet osobnym narodem. W książce ukazał też redaktora Steca, którego zadaniem jest opisanie historii, która przytrafiła się Wowie.