W gminie Burzenin coroczne dożynki to wielkie święto. Gospodynie z poszczególnych wiosek przygotowują swojskie potrawy dla uczestników i gości gminnych dożynek. Bożenie Łuczak-Skarżyńskiej (na co dzień sieradzkiej dziennikarce) udało się namówić kucharzy-amatorów, by zechcieli opowiedzieć, jakie potrawy gościły na stołach w ich rodzinnych domach i czy te tradycje są podtrzymywane do dziś. W ten sposób powstało piętnaście (mendel!) wspomnień o kulinarnych upodobaniach naszych dziadków. Preferowali oni potrawy proste, bez specjalnych dodatków, przyrządzone z tego, co urosło na polu, w ogródku, w kurniku. Dla dzieci rarytasem były kluski z pszennej mąki posypane cukrem. Pan Radzisław z Woli Będkowskiej wspomina, w jaki sposób jego ojciec wytwarzał wędliny o wspaniałym smaku. Pani Helena ze Strzałek opowiada legendę, związaną z występującymi w okolicy olszynami. Pani Halina z Prażmowa twierdzi, że nazwa jej miejscowości pochodzi od prażuchów - potrawy z ziemniaków. W książce znalazło się też wyjaśnienie, czym różnią się od siebie zupy : żur, barszcz, polewka, zalewajka. O swoich kulinarnych osiągnięciach mówi też ksiądz Roman Krzyżaniak, proboszcz burzenińskiej parafii. Gdy odwiedzają go niespodziewani goście, potrafi w kilka minut przyrządzić smaczną i ciepłą potrawę, którą nazwał "stary kawaler", gdyż jest tak prosta, że nawet kawalerom się uda. Goście księdza zawsze proszą, by zachciał dla nich upiec struclę jarzębinową. W książce zamieszczone zostały przepisy na chleb wójtowski, sernik z gotowanym budyniem, racuszki, zupę grzybową z kaszą, ser smażony, czerninę, mielone na kabaczkach, gołąbki będkowskie, śledzie z mleczem, lecznicze nalewki z mięty. Książka "Szczypta Burzenina" może być świetną pomocą, gdy zechcemy poczęstować naszych gości swojskim jadłem.