Od czasu komercyjnego sukcesu książki "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna na rynku księgarskim pojawiło się mnóstwo powieści, w których bohaterowie próbują odkryć znaczenie tajemniczego szyfru. W "Teorii ostatecznej" chodzi o przekaz samego Alberta Einsteina. Genialny fizyk marzył o odkryciu jednolitej teorii, która wyjaśniłaby zasady działania sił natury. Długoletnie badania nie przyniosły jednak spodziewanych efektów. Mark Alpert - absolwent astrofizyki i redaktor "Scientific American" - zaczął się zastanawiać, co by było, gdyby Einstein odkrył teorię ostateczną. Czy ujawniłby ją światu, wiedząc że może ona posłużyć ludziom do stworzenia nowej broni? Przecież to właśnie teoria względności Einsteina stanowiła fundament dla bomby atomowej! W książce Alpert przyjął założenie, że Einstein wyniki swoich badań powierzył najbliższym asystentom. Pięćdziesiąt lat po śmierci Einsteina komuś bardzo zależy na poznaniu tej tajemnicy. Trzej asystenci kolejno giną w dziwnych okolicznościach. Jeden z nich na łożu śmierci przekazuje swojemu uczniowi, Davidowi Swiftowi, ciąg szesnastu cyfr. David nie rozumie tego szyfru i nie ma czasu na analizowanie go, bo właśnie stał się głównym celem pościgu FBI i groźnych przestępców, którzy chcą wydobyć od niego informacje na temat teorii Einsteina. David prosi o pomoc Monique, która jest profesorem fizyki. Razem postanawiają odnaleźć ostatniego, żyjącego jeszcze asystenta wielkiego naukowca. Książka od pierwszej do ostatniej strony trzyma w napięciu. Szybka akcja, błyskotliwe dialogi, ciekawe naukowe rozważania oraz wyraziste postacie bohaterów to niewątpliwe atuty książki. W posłowiu autor zapewnia, że wszystkie gadżety technologiczne i zasady naukowe przedstawione w powieści są autentyczne.