Tytułowa bohaterka tej książki już podczas przyjścia na świat musiała walczyć o prawo do życia. Urodziła się sina i akuszerka podejrzewała, że dziewczynka wkrótce umrze. Szybko wybrała jej imię Violette (w języku francuskim violet oznacza filetowy, ale także siny), żeby wypisać dokumenty narodzin martwego dziecka. Nazwisko też musiała wymyślić, bo rodzice nie byli zainteresowani małą istotą. Dziewczynce udało się przeżyć. Swoje dzieciństwo spędzała w sierocińcach lub u kolejnych rodzin zastępczych. Wszędzie szukała choćby odrobiny miłości, bo przecież wiadomo, że "dziewczynkom z sierocińca niewiele potrzeba" (s. 265) Szczęśliwą i kochaną poczuła się dopiero wtedy, gdy jako młoda kobieta poznała Philippe'a Toussainta. Przystojny motocyklista był obiektem westchnień wielu kobiet, ale na swoją żonę wybrał właśnie Violette. Małżonkowie wkrótce doczekali się narodzin córeczki i podjęli pracę jako dróżnicy na przejeździe kolejowym. Do dyspozycji mieli służbowe mieszkanie i wydawało się, że czeka ich szczęśliwa przyszłość. Coś jednak niweczy marzenia Violette o posiadaniu własnej rodziny. Czytelnik powoli odkrywa, jak to się stało, że Violette podjęła pracę jako dozorczyni cmentarza. Jest lubiana przez osoby odwiedzające cmentarz, chętnie oferuje im herbatę lub wino, świetnie wywiązuje się też ze swoich obowiązków służbowych. Alejki na cmentarzu i groby są zawsze zadbane, a dokumentacja prowadzona jest systematycznie i rzetelnie. Violette zna nawet na pamięć nazwiska wszystkich osób spoczywających na cmentarzu i w każdej chwili może wskazać, gdzie znajduje się dany grobowiec. Kobieta opiekuje się też psami i kotami, które straciły swoich właścicieli i postanowiły resztę swoich dni spędzić na czuwaniu przy grobie ukochanego pana. Podczas 20 lata pracy na cmentarzu Violette wysłuchała wielu pięknych i wzruszających historii. Sama jest skryta i niechętnie mówi o swojej przeszłości. Na swojej drodze spotyka jednak mężczyzn, którzy chcą odkryć jej tajemnicę. Julien Seul dostrzega, że Violette pod szarymi i ciemnymi ubraniami nosi jasne i kolorowe bluzki i sukienki. Ona sama cieszy się, że może nosić "lato pod zimą" (s. 24), a swoją garderobę dzieli na szafę letnią i zimową.
Cytaty z książki:
"Poprzedniego dnia wyczytała w książce, że ludzi, których przeznaczeniem jest się spotkać, łączy niewidzialna nić, że ta nić może się poplątać, ale nigdy się nie zerwie." (s. 139)
"Zawsze nosiłam coś kolorowego pod ciemnymi ubraniami, na przekór śmierci." (s. 190)
"Widzi pan, jaki piękny dzień dzisiaj mamy, upaja mnie piękno tego świata. Oczywiście, jest śmierć, smutek, słota, Święto Zmarłych, ale życie stale bierze górę. Zawsze w końcu przychodzi taki poranek, kiedy wstaje piękny dzień, a trawa odrasta na wypalonej ziemi." (s. 311)
"Zgadzasz się na to, żeby spędzić wieczność obok mnie?" (s. 396)