"Życie to błądzenie za sobą bez nadziei, że się kiedykolwiek siebie odnajdzie." (s. 9). Na poszukiwanie siebie wyrusza sędziwy narrator powieści. W mieście swojej młodości, w Sandomierzu, na schodach wiodących do Ucha Igielnego spotyka siebie sprzed kilkudziesięciu lat. Rozpoczyna się swoisty dialog międzypokoleniowy. Swojej młodszej wersji narrator próbuje przekazać rady płynące z życiowego doświadczenia, ale młodzi przecież nigdy nie słuchają starszych. "Kiedy człowiek jest młody, nie wierzy, że będzie stary, a gdy jest stary, nie wierzy, że był młody." (s. 341). Każdy na własnych błędach musi uczyć się życia. Narrator wspomina swoje dzieciństwo, naukę w szkole, mieszkanie na stancjach, pisanie doktoratu z historii, zjazd absolwentów szkoły. We wspomnieniach pojawiają się ludzie, którzy odegrali znaczące role w życiu narratora: rodzice, nauczyciele, koledzy, sąsiedzi. Dręczącą i nierozwiązaną sprawą pozostaje dla niego zniknięcie dziewczyny, w której się kochał jako młody chłopak. Co się z nią stało? Jak potoczyły się jej losy?