Tytuł "Wroniec" to oczywiste nawiązanie do WRON (Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego). Jacek Dukaj ukazał pewną grudniową noc 1981 roku z perspektywy dziecka. Adaś jest świadkiem, jak okropny Wroniec zabiera mu mamę, tatę, siostrę i babcię. Chłopiec w towarzystwie sąsiada Jana Betona wyrusza w mroźną noc, by ich odnaleźć i uwolnić ze szponów okrutnego ptaszyska. Po drodze natrafiają na Milipantów z MOMO, stalowe Suki, Bubeków, Podwójnych Agentów. Adaś obserwuje, jak Maszyna-Szarzyna pozbawia kolorowych barw zwykłych Bywateli. Adaś stoi w kolejce sklepowej ("Nikt nie chce Stać w Kolejce. Ale Stoimy całe życie." - s. 58), musi uciekać przed gazem rozpylanym przez Milipantów, słyszy o Godzinie Kruka, łapie U-Lotki spadające z nieba. Na szczęście w dotarciu do rodziców Adasiowi pomagają Pozycjoniści.
Kiedy wprowadzano stan wojenny w Polsce, Jacek Dukaj miał siedem lat. O książce "Wroniec" mówi, że "wyszło coś w rodzaju czarnej fantasmagorii narodowej w formie bajki dla dzieci". Młodych czytelników książka z pewnością skłoni do rozmów z rodzicami i do zainteresowania się najnowszą historią naszego kraju.
Piękne i intrygujące ilustracje do książki wykonał Jakub Jabłoński.