W "Dzienniku 1954" Leopold Tyrmand zamieścił swoje opinie na temat osób, z którymi się spotykał. Zdarzało się, że jego oceny były bardzo krytyczne. Sportretowani często czuli się urażeni ostrymi sądami człowieka, którego uważali za przyjaciela lub bratnią duszę. Zarzucali Tyrmandowi, że niesprawiedliwie przekręcał ich wypowiedzi lub źle interpretował jakieś zdarzenie. Historyk Mariusz Urbanek pokusił się o dotarcie do osób, które znały Tyrmanda osobiście. Podczas rozmów mogli oni ustosunkować się do tego, co na swój temat znaleźli w "Dzienniku 1954". Głównym celem Mariusza Urbanka było jednak dotarcie do informacji, jakim człowiekiem był naprawdę autor "Złego". Do snucia wspomnień M. Urbankowi udało się nakłonić m. in. : Agnieszkę Osiecką, Alinę Janowską, Franciszka Walickiego, Zygmunta Broniarka, Olgierda Budrewicza, Eryka Lipińskiego, Jana Józefa Szczepańskiego, Ludwika Jerzego Kerna, Zygmunta Kałużyńskiego, Stefana Kisielewskiego, Szymona Kobylińskiego. W życiu Aliny Janowskiej Tyrmand spełnił rolę swatki. To on przedstawił aktorkę Wojciechowi Zabłockiemu, który został jej mężem. Jarosław Iwaszkiewicz nie lubił Tyrmanda i ostro krytykował jego twórczość. Powodem tej antypatii najprawdopodobniej był romans Tyrmanda z córką Iwaszkiewicza. W książce znajdziemy też humorystyczne opowieści o Tyrmandzie-kierowcy. Za honorarium, które otrzymał za "Złego", Tyrmand kupił sobie luksusowy samochód na talon od premiera Cyrankiewicza. Nie zawsze radził sobie jednak za kierownicą auta. Koledzy chętnie wyśmiewali jego wszystkie wpadki motoryzacyjne.
Jak postrzegali Tyrmanda ci, którzy go znali? Jakim człowiekiem był ten, którego uważa się za ikonę Warszawy?
Książka "Zły Tyrmand" Mariusza Urbanka po raz pierwszy ukazała się w 1992 r. Jej wzbogaconą wersję czytelnicy otrzymali w 2012 r.